Od zawsze fascynują mnie zawiłości ludzkiej psychiki. Co takiego musi się stać, żeby w głowie przeskoczył trybik i wysłał impuls potrzebny do mordowania. Żeby człowieka zalała przysłowiowa krew, żeby na oczy spadła kurtyna, żeby emocje wzięły górę, zdrowy rozsądek poszedł w odstawkę, żeby odrzucić wpajane zasady i moralności. Żeby zabić.
W swej powieści, Katarzyna Bonda, próbuje na naszych oczach, rozwikłać tę zagadkę.
Książka jest zbiorem rozmów z różnymi skazanymi z paragrafu 143. W zwykłej rozmowie z autorką skazane, często znane z głośnych spraw w mediach, przedstawiają siebie, swoje emocje, uczucia. Mówią one tylko to, co chcą powiedzieć.
Zawsze po takiej rozmowie, Bonda robi krótkie podsumowanie, wypis z kartoteki - wiek, wykształcenie, datę morderstwa, ofiarę, wymiar kary. Opisuje także rzeczowo i bez zbędnych insynuacji, przebieg sprawy.
Kobiety są różne, jedne młode, inne starsze. Jedne z 'dobrych domów', wykształcone, inne pochodzące z patologicznych domów, ograniczone, z zaburzeniami psychicznymi. Kobiece i 'meskie'. Ciche, spokojne, wesołe, ponure, milczace. Łączy je to, że w pewnym momencie swego życia, przekroczyły niebezpieczną granicę i zabiły. Nie ważne : z zemsty, żalu, głupoty, przypadku, chęci posiadania, w amoku, w afekcie. Zabiły.
Ale czy każde morderstwo jest sobie równe? Czy można stawiać na równi zaplanowaną ze szczegółami zbrodnie, patologiczne znęcanie się nad umierającym, masakrowanie dla przyjemności z zabiciem swego oprawcy, kata który od x lat tłukł nas po głowie, poniżał, gwałcił?
Mam wrażenie, że te kobiety przedstawiają siebie w jakimś innym świetle, pokazują że są normalnymi ludźmi, z potrzebami, marzeniami jak każdy. Sprawę zabójstwa omijają, nie poruszają tego tematu, a jeśli już umniejszają jego makabryczność. Chcą być zapamiętane inaczej, nie przez pryzmat swego czynu. Wzbudzają sympatię. I nagle przerzucasz stronę dalej i czytasz, że ta miła kobieta, która kocha swego syna nad życie, która patrzy na ciebie ze spokojem, zaplanowała ze szczegółami zabójstwo swego męża. Że była w stanie pozbyć się zwłok. Że żyła sobie jakby nigdy nic.
Straszne, jak niebezpieczna jest granica między dobrem a złem. Jak łatwo ulec podszeptom. Jak można zmarnować życie swoje i najbliższych w jednej chwili.
Lektura mocna, dająca do myślenia. Warto.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Porozmawiamy?