KSIĄŻECZKI Z PÓŁECZKI

KSIĄŻECZKI Z PÓŁECZKI

wtorek, 29 listopada 2016

Zygmunt Miłoszewski - Uwikłanie

Czy wszyscy jesteśmy w coś uwikłani? Czy (świadomie bądź nie) wiąże nas niewidzialna nić, nie tylko z światem żywych, ale i umarłych? Czy dzieci muszą odpokutować winę swych przodków?

Dawno nie trafiłam na książkę, która pozostawiłaby mnie z tylkoma pytaniami i wątpliwościami. Miłoszewski znakomicie sprawia, że czytelnik wikła się w lekturę, od której nie może oderwać wzroku.

Po pierwsze znakomicie stworzona postać Szackiego, prokuratora-szeryfa stojącego na straży prawa. Przystojny, inteligentny, tajemniczy. Choć jednocześnie mężczyzna zmagający się ze zwykłymi problemami dnia codziennego.

Po drugie fabuła. Prosta forma choć sprawa sama w sobie zawiła. Bo jak stwierdza jedna z bohaterek "Jeśli chodzi o to, kto jest dobry, a kto zły, prawie zawsze jest odwrotnie". Mnie niestety (a raczej na szczęście, bo to świadczy o wysokim poziomie lektury) nie udało się poprawnie obstawić mordercy. Ukłony dla autora, wspaniała zagadka! Być może nie zauważyłam oczywistych podpowiedzi, wciągnięta i zafascynowana lekturą. Jeszcze raz brawo!

Zaintrygował mnie wątek związany z Bertem Hellingerem, a właściwie z jego ustawieniami. Uwielbiam wszelakie psychoanalityczne formy, a wykorzystanie ich w powieści nie tylko wniosło nutę tajemniczości, mistycyzmu, ale także mocno odwróciło uwagę od głównego wątku - morderstwa. Genialny fortel.
Po lekturze "Uwikłania", jak wspomniałam na początku, pozostałam z wieloma myślami naraz. Zmieniłam nieco swój sposób myślenia o SB i tzw. teczkach. Generalnie uważałam, że sprawy mnie nie dotyczą, nie było mnie w tamtych czasach, więc jak to może wpływać na mnie? Otóż Miłoszewski dowodzi, że nie żyjemy sami sobie, jesteśmy bytem nierozerwalnie połączonym z przeszłością, która poniekąd nas ukształtowała. Nie da się żyć w oderwaniu od historii, gdyż może nas ona zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie.

A co z naszymi wartościami i zasadami? Jaka jest cena (nie myślę tu tylko i wyłącznie o pieniądzach) ich złamania? Ile można poświęcić w imię wyższych wartości? I czy zawsze warto zabiegać o prawdę?

Podoba mi się cytat z Hellingera, więc w ramach zakończenia, przytoczę go:
"Zawsze żąda się ode mnie, abym przeklął sprawców wszelkich zbrodni, a ja wiem, że jedyną drogą, żeby sobie radzić z obecnością zła, jest przyznanie, że i oni mimo wszystko są ludźmi. Także dla nich, powinniśmy znaleźć miejsce w naszym sercu. Dla naszego własnego dobra. Nie zdejmuje to z nich wcale odpowiedzialności za czyny. Ale jeśli wykluczamy kogoś, odmawiamy mu prawa do przynależności, sami stawiamy się w miejscu Boga, decydujemy, kto ma żyć, a kto nie. A to jest coś niesłychanego".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Porozmawiamy?